środa, 17 października 2012

To co trzylatki lubią najbardziej

Chwytając ostatnie promyki słońca, wybrałam się z synkiem na spacer. Jak niewiele potrzeba do szczęścia małym dzieciom. Sebastian, bo tak moja pociecha ma na imię, mógłby na stacji przesiedzieć pół dnia :-) 



  

2 komentarze:

  1. Pięknie, marzenie moich dzieci (córka 5, syn niedługo 3) przejechać się pociągiem albo co najmniej zwykłym pekaesem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he :-) Trzeba się tymi chwilami nacieszyć. W miarę upływu czasu, wymagania będą wprost proporcjonalne do wieku :-D

      Usuń